Citigroup mocno wspiera rynki
Końcówka piątkowej sesji amerykańskiej przyniosła wyraźną poprawę nastrojów wśród inwestorów giełdowych. Około 9 wieczorem czasu polskiego, a więc godzinę przed zamknięciem parkietów w USA, telewizja NBC podała informację dotyczącą tego, że amerykański prezydent elekt Barack Obama, na nowego szefa Departamentu Skarbu wskazał obecnego szefa Fed w Nowym Jorku (Timothy Geithner), zasłużonego w walce z obecnym kryzysem i pozytywnie ocenianego przez rynki finansowe. Indeks S&P500 w reakcji na to wystrzelił w górę wychodząc z minusa na 6,32 proc. plus na koniec handlu.
Kolejny prozakupowy czynnik pojawił się z nocy z niedzieli na poniedziałek, kiedy to okazało się, że Citigroup otrzymał gwarancje rządowe w wysokości 306 miliardów dolarów na swoje złe kredyty hipoteczne i toksyczne aktywa, a także 20 miliardów dolarów w gotówce (tu warto przypomnieć, że już w październiku w ramach TARS-u dostał 25 miliardów dolarów). W zamian za to, rząd Stanów Zjednoczonych obejmie uprzywilejowane akcje spółki o wartości 27 miliardów dolarów. Stało się to po tym jak w piątek szefostwu banku nie udało się porozumieć, ani w kwestii sprzedaży części banku, ani też możliwej fuzji z innym podmiotem, a cena akcji Citigroup poszła tego dnia w dół o 20 proc. do 3,77 USD.
Choć pomimo bardzo dobrego zamknięcia piątkowego handlu w USA i dzisiejszych doniesień dotyczących Citibanku, handel w regionie Azji i Pacyfiku, poza wyłączeniem świętującej Japonii, zakończył się 0,6 proc. spadkiem, to już w Europie inwestorzy przystąpili do wyraźnych zakupów akcji. O godz. 12:30 indeks DJ Stoxx 600 rósł o 3,90 proc., a w tym samym czasie kontrakty terminowe na amerykański S&P500 znajdowały się na 2,63 proc. plusie. Na niemieckim rynku Citigroup zyskiwał w pewnym momencie nawet ponad 55 proc. (max 4,60 euro wobec piątkowego zamknięcia 2,96 euro), a o godz. 12:30 było to +32,77 proc. (3,93 euro).
Dobrych nastrojów na europejskich parkietach nie zdołały popsuć nawet kolejne fatalne doniesienia z gospodarki. O godz. 10:00 okazało się, że niemiecki indeks Ifo spadł w listopadzie do najniższego poziomu od prawie 16 lat, a dokładnie od lutego 1993 r., tj. do 85,8 z 90,2 w październiku. Na rynku oczekiwano odczytu na poziomie 88,7. Z kolei o godz. 11:00 stało się jasne, że w październiku w Eurolandzie nowe zamówienia w przemyśle spadły m/m o 3,9 proc. wobec 1,5 proc. zniżki w sierpniu (po korekcie w dół z minus 1,2 proc.) i oczekiwanego na rynku minus 2,2 proc.
Bardzo dobra atmosfera zapanowała także na GPW. W poniedziałek o godz. 12:30 wskaźnik największych i najbardziej płynnych spółek rósł dokładnie o 5 proc. do 1665,95 pkt. W tym samym czasie WIG zyskiwał na wartości 3,77 proc. W indeksie WIG20 jedyną przecenioną, ale za to bardzo mocno, spółką był Lotos, dla którego bardzo kontrowersyjną rekomendację wystawił UniCredit. Według piątkowego, a opublikowane dziś raportu akcje Lotosu są nic nie warte (cena docelowa została obniżona do 0 złotych z 25 złotych) i jest 50 proc. prawdopodobieństwo jego upadku. Ok. godz. 12:30 akcje Lotosu spadały o 12,02 proc. do poziomu 12,00 PLN, a wcześniej było to nawet minus 19,06 proc. (11,04 PLN).
Komentarz sporządził:
Marek Nienałtowski
Główny Analityk Rynków Finansowych
Goldenegg – Niezależni Doradcy Finansowi
Źródło: www.goldenegg.pl – informacja prasowa, 24.11.2008
Tagi: Citigroup.

